Blog Grzegorza K.

Zapisuję swoje spostrzeżenia o lekturach, podróżach, spotkaniach

Marais – bieda, piękna panna i dewocja

with one comment

Marais (czyli bagno) jest aktualnie jedną z modniejszych dzielnic Paryża. Przez lata, ze względu na niezdrowy charakter (wilgoć), zamieszkiwana była przez biedotę i Żydów. Obecnie, po osuszeniu, stanowi ponoć dość ekskluzywne miejsce. Chyba najbardziej znanym punktem Marais jest ulica des Rosiers, zamieszkała zarówno przez ortodoksyjnych Żydów, jak i homoseksualistów. Zaszedłem na tę uliczkę: ani Żydów, ani gejów, jakieś pojedyncze egzemplarze co najwyżej – najwięcej oczywiście turystów.

Ulice w Marais są wąskie, kamieniczki niskie, fasady ubogie architektonicznie i zaniedbane, rynsztoki zachowane. Można więc sobie wyobrazić to miejsce 200 lat temu. Przyglądam się uliczkom Marais jedząc falafela – żydowskiego hamburgera – sprzedawanego w fastfoodach na des Rosiers. Uliczki te stanowiły scenerię, w której zaszły ważne życiowo zdarzenia dla jednego z bohaterów Komedii ludzkiej – hrabiego de Granville.

Hrabia de Granville występuje w wielu powieściach cyklu Balzaca – prawnik, piastuje znaczące stanowiska w aparacie sprawiedliwości, jest osobą szlachetną i godną. Niestety, idąc za namową swojego ojca, pojął za żonę Anielę Bontems, śliczną pannę wykazującą skłonności do dewocji. Po wyjściu za mąż przywara ta nie zanikła, ale wzmogła się do tego stopnia, że uczyniła życie męża absolutnie nieznośnym. Pani de Granville zamieniła dom w coś na kształt zimnego, pozbawionego uczuć klasztoru.

Hrabia pracował w Ratuszu (Hotel de Ville koło Sekwany), mieszkał zaś na ulicy Chaussee d’Antin. Ponieważ lubił spacery, szedł do pracy i wracał do domu piechotą. Najkrótsza droga biegła właśnie przez Marais. Tam właśnie, w tej dzielnicy nędzy, zauważył siedzącą w oknie piękną, żyjącą w absolutnym ubóstwie, Karolinę Crochard. Ujęty jej pięknością i wdziękiem hrabia stał się jej kochankiem i – używając współczesnej terminologii – sponsorem: zbudował jej dom, umożliwił uzupełnienie braków wykształcenia, zapewnił byt jej matce. Pojawiły się dzieci, którym hrabia zapewnił stosowne utrzymanie i wykształcenie – jednym słowem, założył alternatywną rodzinę.

Balzac stawia swoich bohaterów w różnych sytuacjach społecznych i analizuje (literacko) konsekwencje ich wyborów. Dylemat hrabiego de Granville brzmi: czy można znaleźć szczęście tworząc byt alternatywny wobec postępowania zgodnego z normami społecznych, które to postępowanie szczęścia nie przynosi. Odpowiedź jest negatywna: hrabia i Karolina Crochard ponoszą klęskę („Podwójna rodzina”). Trochę inną sytuację z dziedziny relacji damsko-męskich rozważa pisarz w romansie „Lilia w dolinie”. Tam z kolei kobieta znajduje się w nieszczęśliwym małżeństwie i próbuje zachować dla siebie w formie platonicznej miłość młodego mężczyzny. Również i ten układ jest niemożliwy. Co więc zostaje? Hipokryzja…

Całą Komedia ludzka to w dużej mierze przegląd relacji damsko-męskich w najrozmaitszych odmianach i odcieniach. Można by o nich pisać a pisać. Dotknę na koniec w tym poście jeszcze innego zjawiska analizowanego przez Balzaca: kwestii dewocji.

Balzac wyróżnia generalnie trzy rodzaje dewocji. Dewocja starcza, w jaką popadają stare kobiety, najczęściej o bardzo nieciekawej przeszłości, następnie dewocja staropanieńska, stanowiąca substytut nieudanego życia i wreszcie najbardziej groźna: dewocja w małżeństwie, której nieszczęsnych skutków doświadczał hrabia de Granville. Można powiedzieć „gdzie te czasy, Balzac, XIX wiek…” Otóż każdą z opisanych przez Balzaca dewocji miałem okazję podziwiać w realu w absolutnie dzisiejszych czasach. Życie duchowe człowieka świeckiego nie może być naśladownictwem życia duchowego zakonnicy czy księdza: jest to zupełnie inna jakość! Jeżeli ktoś tego nie zrozumie, wchodzi w dewocję i sprowadza tylko nieszczęście – w najlepszym wypadku na siebie samego.

Wracając do Marais: pięknej Karoliny Crochard już tam się nie uświadczy. Co najwyżej spotkać można całkiem nieciekawe Angielki, Amerykanki, Koreanki lub Niemki. Żeby wejść w skórę hrabiego de Granville trzeba by spacerować z pracy do domu bodaj przez Białoruś.

Reklamy

Written by grzekul

29 Maj 2011 @ 16:13

Napisane w Literatura, Podróże

Tagged with , ,

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: