Blog Grzegorza K.

Zapisuję swoje spostrzeżenia o lekturach, podróżach, spotkaniach

Lucjan de Rubempre

with one comment

Literacko utalentowany i niezwykle przystojny poeta Lucjan de Rubempre (Honoriusz Balzac „Stracone złudzenia”) urodził się i wychował w prowincjonalnym Angouleme. Swoim protektoratem objęła go gospodyni tamtejszego salonu, pani de Bargeton. Relacja młodego poety z dwukrotnie starszą arystokratką nabrała nieco dwuznacznego charakteru i zagroziła skandalem – pani de Bargeton postanowiła więc wyjechać wraz z Lucjanem do Paryża.

Widok stolicy natychmiast zmienił u obydwojga obraz świata, spojrzenie na rzeczywistość i siebie nawzajem. Było to doświadczenie piorunujące. Pani de Bargeton na tle paryskich piękności nie była ani ładna, ani zachwycająca. Lucjan wobec osobowości stolicy nie był ani błyskotliwy, ani porywający. Następuje nieuchronne rozstanie – pani de Bargeton poprzez swoją rodzinę wnika w świat paryskiej arystokracji, Lucjan zostaje w Paryżu bez grosza. Jego talent, tak podziwiany na prowincji, nie obchodzi tutaj nikogo.

Lucjan wierzy w swoją poezję i nie poddaje się. Żyje nędznie, ale pracuje nad swoim dziełem. Spotyka młodych ludzi, równie ubogich jak on, którzy rozpoznają w nim talent i zachęcają do wytrwałej pracy. Jednak Lucjan chce zdobyć uznanie, chce odnieść sukces jak najprędzej. Ma dosyć ubóstwa, chce mieć pieniądze, korzystać z uroków, jakie dostarcza bogatym Paryż. Postanawia zostać dziennikarzem i tą drogą dotrzeć do intelektualnej elity stolicy. Wykorzystuje nadarzającą się okazję i pisze błyskotliwą recenzję ze sztuki teatralnej, która daje mu przepustkę do intelektualnego światka, a aktorkę z recenzowanej ramoty czyni jego kochanką.

W błyskawicznym tempie Lucjan de Rubempre staje się gwiazdą paryskich salonów, natychmiast idą za tym łatwe pieniądze. Nie wie jednak, że ci, co go głośno podziwiają, w skrytości go nie znoszą i czekają tylko na to, by go dobić, kiedy podwinie mu się noga. Tak też się dzieje. Nagle Lucjan staje się passe. Wyśmiany, wyszydzony, opuszczony przez wszystkich, Lucjan chyłkiem i bez pieniędzy opuszcza Paryż i wraca do rodzinnego miasta.

Słoneczne, sobotnie popołudnie. Nie ma upału. Wchodzę do Ogrodów Luksemburskich, rozkładam się koło balustrady na metalowym leżaku. Jest dobrze, spokojnie, ciepło, swojsko i przyjemnie. Mogłoby tak być zawsze. Obok jest Sorbona i ulica de Cluny, gdzie mieszkał Lucjan de Rubempre. Biblioteka św. Genowefy (naprzeciwko Panteonu), do której regularnie uczęszczał na początku swego pobytu, zanim rzucił się w świat paryskich żurnalistów i aktorek. Często przechadzał się po Ogrodach – sam lub ze swoim przyjacielem d’Arthezem lub z cynicznym i zblazowanym Stefanem Lousteau.

Balzac stworzył postać człowieka obdarzonego talentem i urodą, o słabym charakterze, próżnym, egoistycznym, żądnym uznania i poklasku. Pisarz z upodobaniem stawia swojego bohatera przed różnymi wyborami – Lucjan za każdym razem decyduje się na drogę łatwiejszą, idzie za swoją próżnością, sięga po błyskotki. Za każdym razem ponosi klęskę. Podnosi się uratowany szczęśliwym zbiegiem okoliczności – po czym znowu wchodzi w te same koleiny, niszcząc siebie i swoich najbliższych.

Nie lubię Lucjana de Rubempre. Ale w Conciergerie szukam celi, w której skończył tragicznie ze swoim życiem. Przewodnik, którego pytam o miejsce śmierci Lucjana de Rubempre ze „Straconych złudzeń”, patrzy najpierw mocno zdziwiony, po czym wybucha śmiechem i mówi: „Po drugiej stronie budynku”. Też się śmieję. To trochę tak, jakby pytać na Jasnej Górze, w którym miejscu walczył Kmicic.

Lucjan de Rubempre to kwintesencja ludzkich słabości, zmarnowanych szans, miłości i życia. Jest autentyczny, żywy i irytujący. Kiedy Balzac stawia Lucjana przed decyzjami, aż się krzywię na jego wybory.

I gdybym tylko potrafił – chętnie bym go z siebie wyrzucił.

Reklamy

Written by grzekul

21 Maj 2011 @ 23:44

Napisane w Literatura, Podróże

Tagged with ,

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Nie czytałem „Blasków i Nędzy Życia Kurtyzany”, lecz już w „Straconych” zdziwił mnie ów brak refleksji Lucjana po najtragiczniejszych wydarzeniach, kiedy to człowiek — choć by nie chciał — widzi, jak na sztylecie, co jest ważne co nieważna, co jest dobre a co złe…

    instantprint

    5 lipca 2012 at 17:53


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: