Blog Grzegorza K.

Zapisuję swoje spostrzeżenia o lekturach, podróżach, spotkaniach

Cezar Birotteau

leave a comment »

Cezar Birotteau – bohater powieści Honoriusza Balzaca – jest właścicielem drogerii mieszczącej się przy ulicy Saint-Honore (Świętego Honoriusza). Przybył do Paryża bez grosza – po dwudziestu latach pobytu Cezar przeżywa pełnię swojego rozkwitu na każdym polu: zawodowym, społecznym, majątkowym, osobistym… Drogeria prosperuje znakomicie, on sam zaś cieszy się szacunkiem mieszkańców, piastując urząd wicemera, otrzymuje także Legię Honorową.

Zachęcony powodzeniem Cezar postanawia wznieść się na wyższy poziom społecznego życia. Powiększa swoje mieszkanie i nadaje mu luksusowy charakter. Wyprawia kosztowny bal dla kilkudziesięciu znaczących osób z dzielnicy. Wdraża do produkcji i sprzedaży nowy kosmetyk. Wreszcie decyduje się zaryzykować cały swój majątek w spekulację gruntami, z której spodziewa się uzyskać bardzo duże zyski.

Cezar Birotteau to człowiek prosty, uczciwy, pracowity, poczciwy, ograniczony i nieco zarozumiały. Wierny swojej pięknej żonie, uwielbia jedyną córkę. W handlu rzetelny wobec klientów i dostawców.  Wydaje się, że nie może mieć wrogów.

Bycie porządnym człowiekiem, wysiłek aby żyć na dobrej stopie ze wszystkimi, nie uwalnia od ludzkiej niechęci. Cezara nienawidzi śmiertelnie jego były subiekt du Tillet. Obecnie bankier i finansista, przed laty zaczynał swoją zawodową karierę jako sprzedawca u Birotteau. Uwodził (nieskutecznie) piękną żonę swojego szefa, ukradł także z kasy dużą sumę pieniędzy. Cezar wykrył tę kradzież upewniając się o winie du Tilleta. Jako człowiek o miękkim sercu nie chciał szkodzić subiektowi – postanowił mu jednak wymówić. Du Tillet widząc, że szef wie o wszystkim, uprzedził wypadki sam prosząc o zwolnienie, po czym rzucił się w ryzykowne interesy. Zdobył duże pieniądze. Po kilku latach uzyskuje pozycję jednego z najważniejszych finansistów Paryża.

Birotteau nie zamierza w żaden sposób szkodzić du Tilletowi. Jednak były subiekt, a obecnie poważny bankier, nie może znieść myśli, że po Paryżu chodzi świadek jego złodziejstwa. Za to właśnie nienawidzi Cezara, a nie mogąc go najzwyczajniej zabić, postanawia go unicestwić cywilnie – doprowadzić do takiego stanu, by nikt nie wierzył jego ewentualnemu świadectwu.

Du Tillet zastawia na Cezara sidła: wymyśla pozornie zyskowny interes na grunty i poprzez podstawione osoby umiejętnie podchodzi dawnego szefa. Transakcję przygotowuje tak, aby Birotteau stracił całą gotówkę bez szansy na jej odzyskanie – co więcej, aby zadłużył swoją firmę. W ten sposób może ją doprowadzić do bankructwa.

Tak się też dzieje. Cezar przeprowadza się do nowego, wysmakowanego mieszkania, wyprawia bal, o którym głośno w całej dzielnicy – po  miesiącu jako bankrut traci wszystko: dom, ruchomości i sklep. Załamany, ogłupiały i totalnie rozbity Birotteau walczy już tylko o swoje dobre imię.

Ulica Saint-Honore dawno już utraciła swój handlowy charakter. Jest bardzo długa i ciągnie się dobre dwa kilometry równolegle do Champs-Elysees. Trudno powiedzieć, gdzie Balzac ulokował drogerię Cezara Birotteau. Wikipedyści francuscy podają numer 397. Mieści się tam odzieżowy butik.

Siadam na schodach kościoła św. Rocha. Gryzę bagietkę. Obok mnie poniżej siedzi kloszard z dużym psem, z lewej strony dwie turystki wyciągają z plecaków kolację. To właśnie przed tym kościołem doszło do strzelaniny podczas powstania rojalistów w 1795 roku. Zginęło 300 osób, a oddziałami rozprawiającymi się ze zwolennikami monarchii dowodził młody Napoleon Bonaparte. Rojalista Cezar Birotteau został ranny w trakcie tych wydarzeń, do czego z dumą się póżniej przyznawał. Jego sklep mieścił się niedaleko i Cezar codziennie rano chodził do św. Rocha wysłuchać cichej mszy.

Czyich śladów szukam na schodach kościoła św. Rocha? Strzelanina była faktem całkowicie realnym – Birotteau natomiast nie istniał. Jest emanacją myśli Honoriusza Balzaca. A jednak czuję się tu dobrze, znajomo, na swoim miejscu. Rozglądam się : tędy codziennie przechodził, widział te domy… Ale kto? Postać literacka? Istniał, czy nie istniał?

Idę na plac Vendome. To już przestrzeń postaci całkowicie realnych. Hotel Ritz – ostatnie miejsce pobytu księżnej Diany przed samochodową ucieczką ulicami Paryża. Na środku kolumna z brązu odlana z dział zdobytych przez Napoleona pod Austerlitz. Po drugiej stronie dom, w którym umarł Fryderyk Chopen. Butik założony przez Coco Chanel.

Chopen, Diana, Napoleon, Balzac… I Cezar Birotteau. Kto jest realny, a kto nie? Kto jest bliżej mnie, a kto nie?

Nie ma problemu. Wszystko jest w porządku. Cezar Birotteau istnieje. Jego dramat, doświadczenie, załamanie, rozpacz, walka, godność, wzlot, upadek i powstawanie – istnieją. Są we mnie. Dlatego jestem tutaj u siebie.

Reklamy

Written by grzekul

20 Maj 2011 @ 23:22

Napisane w Literatura, Podróże

Tagged with ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: