Posts Tagged ‘wspólnota’
Tajfun Conrada – o niemożności przekazu
Statek “Nan-Shan” dowodzony przez kapitana MacWhirra, płynąc do Fuczau z grupą chińskich kulisów na pokładzie, wpada w tajfun. Kapitan MacWhirr to niczym nie wyróżniający się człowiek – ot taki morski profesjonalista, zresztą niezbyt doświadczony. Ma w sobie więcej z urzędnika niż z “wilka morskiego”. Z braku doświadczenia, wąskich horyzontów i nadmiernej pewności siebie, on sam i załoga muszą się zmierzyć z największym niebezpieczeństwem ich życia.
Nowelę Conrada kończą fragmenty listów kapitana i członków załogi do rodzin – nieudane próby przekazania granicznego przeżycia. Adresaci listów traktują te relacje obojętnie bądź ze zdawkowym zainteresowaniem. W swojej wyobraźni nie zbliżają się nawet do miary ich doświadczeń.
Jądro ciemności
Obejrzałem w TVP film “Zabawa w Boga” z Tomem Berengerem. Stary już, z 1990 roku. Motywy, echa i inspiracje “Jądrem ciemności” Conrada. Rzecz dzieje się współcześnie w dżungli Amazonii. Biali osadnicy zamierzają wyrzucić nieucywilizowane plemię Indian z ich terenów w prosty sposób: zrzucając bomby z awionetki na wioskę. Jeden z pilotów – półindianin – odmawia wykonania zadania, rozbija samolot i ląduje na spadochronie w wiosce. Uznany przez Indian za wysłannika niebios zostaje przyjęty do plemienia i uzyskuje status doradcy czy też szarej eminencji. Staje się dla nich kimś ważnym, z którego zdaniem się liczą.
Nie będę streszczał filmu. Kończy się dramatem. Półindianin nie ocalił szczepu, przeciwnie – sprowadził na niego chorobę i śmierć, poczynił zniszczenia większe niż gdyby zrzucił bombę, którą by co najwyżej spalił ich domostwa.
No i jak tu nie myśleć o K. i wspólnocie… Przed laty, kiedy czytałem “Jądro ciemności”, nie rozumiałem tego utworu. Zastanawiała mnie nieproporcjonalność opisu; zdecydowana większość dzieła dotyczy podróży – o samym królestwie szalonego Kurtza jak na lekarstwo. Co takiego było złowrogiego w Kurtzu, dlaczego w jego postawie zło czaiło się w samej esencji? Czytaj resztę wpisu »
