<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Blog Grzegorza K.</title>
	<atom:link href="http://grzekul.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://grzekul.wordpress.com</link>
	<description>Zapisuję swoje spostrzeżenia o lekturach, podróżach, spotkaniach</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Jan 2012 21:33:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='grzekul.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Blog Grzegorza K.</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://grzekul.wordpress.com/osd.xml" title="Blog Grzegorza K." />
	<atom:link rel='hub' href='http://grzekul.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Marais &#8211; bieda, piękna panna i dewocja</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/29/marais/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/29/marais/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 May 2011 15:13:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Balzac]]></category>
		<category><![CDATA[Paryż]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=174</guid>
		<description><![CDATA[Marais (czyli bagno) jest aktualnie jedną z modniejszych dzielnic Paryża. Przez lata, ze względu na niezdrowy charakter (wilgoć), zamieszkiwana była przez biedotę i Żydów. Obecnie, po osuszeniu, stanowi ponoć dość ekskluzywne miejsce. Chyba najbardziej znanym punktem Marais jest ulica des Rosiers, zamieszkała zarówno przez ortodoksyjnych Żydów, jak i homoseksualistów. Zaszedłem na tę uliczkę: ani Żydów, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=174&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Marais (czyli bagno) jest aktualnie jedną z modniejszych dzielnic Paryża. Przez lata, ze względu na niezdrowy charakter (wilgoć), zamieszkiwana była przez biedotę i Żydów. Obecnie, po osuszeniu, stanowi ponoć dość ekskluzywne miejsce. Chyba najbardziej znanym punktem Marais jest ulica des Rosiers, zamieszkała zarówno przez ortodoksyjnych Żydów, jak i homoseksualistów. Zaszedłem na tę uliczkę: ani Żydów, ani gejów, jakieś pojedyncze egzemplarze co najwyżej &#8211; najwięcej oczywiście turystów.</p>
<p><span id="more-174"></span>Ulice w Marais są wąskie, kamieniczki niskie, fasady ubogie architektonicznie i zaniedbane, rynsztoki zachowane. Można więc sobie wyobrazić to miejsce 200 lat temu. Przyglądam się uliczkom Marais jedząc falafela &#8211; żydowskiego hamburgera &#8211; sprzedawanego w fastfoodach na des Rosiers. Uliczki te stanowiły scenerię, w której zaszły ważne życiowo zdarzenia dla jednego z bohaterów <em>Komedii ludzkiej</em> &#8211; hrabiego de Granville.</p>
<p>Hrabia de Granville występuje w wielu powieściach cyklu Balzaca &#8211; prawnik, piastuje znaczące stanowiska w aparacie sprawiedliwości, jest osobą szlachetną i godną. Niestety, idąc za namową swojego ojca, pojął za żonę Anielę Bontems, śliczną pannę wykazującą skłonności do dewocji. Po wyjściu za mąż przywara ta nie zanikła, ale wzmogła się do tego stopnia, że uczyniła życie męża absolutnie nieznośnym. Pani de Granville zamieniła dom w coś na kształt zimnego, pozbawionego uczuć klasztoru.</p>
<p>Hrabia pracował w Ratuszu (Hotel de Ville koło Sekwany), mieszkał zaś na ulicy Chaussee d&#8217;Antin. Ponieważ lubił spacery, szedł do pracy i wracał do domu piechotą. Najkrótsza droga biegła właśnie przez Marais. Tam właśnie, w tej dzielnicy nędzy, zauważył siedzącą w oknie piękną, żyjącą w absolutnym ubóstwie, Karolinę Crochard. Ujęty jej pięknością i wdziękiem hrabia stał się jej kochankiem i &#8211; używając współczesnej terminologii &#8211; sponsorem: zbudował jej dom, umożliwił uzupełnienie braków wykształcenia, zapewnił byt jej matce. Pojawiły się dzieci, którym hrabia zapewnił stosowne utrzymanie i wykształcenie &#8211; jednym słowem, założył alternatywną rodzinę.</p>
<p>Balzac stawia swoich bohaterów w różnych sytuacjach społecznych i analizuje (literacko) konsekwencje ich wyborów. Dylemat hrabiego de Granville brzmi: czy można znaleźć szczęście tworząc byt alternatywny wobec postępowania zgodnego z normami społecznych, które to postępowanie szczęścia nie przynosi. Odpowiedź jest negatywna: hrabia i Karolina Crochard ponoszą klęskę (&#8222;Podwójna rodzina&#8221;). Trochę inną sytuację z dziedziny relacji damsko-męskich rozważa pisarz w romansie &#8222;Lilia w dolinie&#8221;. Tam z kolei kobieta znajduje się w nieszczęśliwym małżeństwie i próbuje zachować dla siebie w formie platonicznej miłość młodego mężczyzny. Również i ten układ jest niemożliwy. Co więc zostaje? Hipokryzja&#8230;</p>
<p>Całą <em>Komedia ludzka</em> to w dużej mierze przegląd relacji damsko-męskich w najrozmaitszych odmianach i odcieniach. Można by o nich pisać a pisać. Dotknę na koniec w tym poście jeszcze innego zjawiska analizowanego przez Balzaca: kwestii dewocji.</p>
<p>Balzac wyróżnia generalnie trzy rodzaje dewocji. Dewocja starcza, w jaką popadają stare kobiety, najczęściej o bardzo nieciekawej przeszłości, następnie dewocja staropanieńska, stanowiąca substytut nieudanego życia i wreszcie najbardziej groźna: dewocja w małżeństwie, której nieszczęsnych skutków doświadczał hrabia de Granville. Można powiedzieć &#8222;gdzie te czasy, Balzac, XIX wiek&#8230;&#8221; Otóż każdą z opisanych przez Balzaca dewocji miałem okazję podziwiać w realu w absolutnie dzisiejszych czasach. Życie duchowe człowieka świeckiego nie może być naśladownictwem życia duchowego zakonnicy czy księdza: jest to zupełnie inna jakość! Jeżeli ktoś tego nie zrozumie, wchodzi w dewocję i sprowadza tylko nieszczęście &#8211; w najlepszym wypadku na siebie samego.</p>
<p>Wracając do Marais: pięknej Karoliny Crochard już tam się nie uświadczy. Co najwyżej spotkać można całkiem nieciekawe Angielki, Amerykanki, Koreanki lub Niemki. Żeby wejść w skórę hrabiego de Granville trzeba by spacerować z pracy do domu bodaj przez Białoruś.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/174/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/174/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/174/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/174/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/174/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/174/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/174/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/174/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/174/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/174/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/174/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/174/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/174/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/174/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=174&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/29/marais/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Arystokracja</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/27/arystokracja/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/27/arystokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 May 2011 23:01:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Balzac]]></category>
		<category><![CDATA[Paryż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=157</guid>
		<description><![CDATA[Arystokracja często gości na kartach Komedii ludzkiej Honoriusza Balzaca. Niemal w każdym opowiadaniu czy powieści daje znać o sobie jakiś jej przedstawiciel. Cóż to za towarzystwo? Racją istnienia tej grupy społecznej była monarchia &#8211; ustrój, w którym władzę się dziedziczyło. Arystokracja &#8211; upraszczając rzecz jasna &#8211; stanowiła grupę zarządzającą państwem w imieniu króla. Tak jak [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=157&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Arystokracja często gości na kartach<em> Komedii ludzkiej</em> Honoriusza Balzaca. Niemal w każdym opowiadaniu czy powieści daje znać o sobie jakiś jej przedstawiciel.</p>
<p><span id="more-157"></span>Cóż to za towarzystwo? Racją istnienia tej grupy społecznej była monarchia &#8211; ustrój, w którym władzę się dziedziczyło. Arystokracja &#8211; upraszczając rzecz jasna &#8211; stanowiła grupę zarządzającą państwem w imieniu króla. Tak jak królestwo przechodziło z ojca na syna, tak i arystokracja była elitą dziedziczną. Jej członkiem stawało się z racji urodzenia. Arystokraci byli od najwcześniejszego dzieciństwa przygotowywani do roli zarządzających ludźmi &#8211; poprzez odpowiednie wychowanie i wykształcenie. Oczywiście mowa tu o chłopcach &#8211; dziewczynki były przygotowywane do innej roli, związanej z przedłużeniem życia tej grupy.</p>
<p>Rewolucja francuska przewróciła ten porządek. Arystokraci uciekli z Francji, niektórzy się poukrywali bądź ostentacyjnie zrezygnowali ze swojej pozycji przyjmując te same prawa co lud, a część zwyczajnie wybito. Słynne Waterloo Napoleona miało i ten skutek, że arystokracja wróciła do Francji wraz z monarchią, ale jej status już nigdy nie był taki, jak przed 1789 rokiem. Kolejne rewolucje (1830, 1848) coraz bardziej osłabiały jej znaczenie.</p>
<p>Jeżeli ktoś nie miał szczęścia urodzić się w arystokratycznej rodzinie &#8211; był mieszczaninem, chłopem, dzierżawcą etc. &#8211; nie miał żadnych szans zaistnienia w tej grupie. Mezalians, a więc małżeństwo z osobą spoza warstwy, wyrzucało nieodpowiedzialnego arystokratę poza nawias. Była w tym logika: skoro jesteśmy klasą wyjątkową i z tej racji należy nam się wyjątkowe miejsce w społeczeństwie, to stopienie się z ludźmi innych klas pozbawi nas tej wyjątkowości. Oczywiście, arystokrata mógł mieć kochankę bądź kochanka spoza warstwy &#8211; to było jak najbardziej tolerowane, byleby tego nie sankcjonował formalnie. Natomiast ktoś, kto mógł się wykazać szlachectwem, a z różnych powodów nie miał pieniędzy i pozycji, stosując różne zabiegi miał szansę się w to środowisko wkręcić. Tak właśnie postąpił, znany ze szkolnej lektury &#8222;Ojca Goriot&#8221;, Eugeniusz de Rastignac.</p>
<p>Z czego żyli? Wielu arystokratów posiadało prawo własności: gruntów, gospodarstw rolnych, nieruchomości, które oddawali w dzierżawę. Wielu pełniło rozmaite funkcje w administracji państwowej na różnych szczeblach, zależnie od swojej pozycji, robiąc to, do czego byli przygotowywani &#8211; zarządzali ludźmi.</p>
<p>Jak psychologicznie sportretować arystokratę na podstawie powieści Balzaca? Używając współczesnej terminologii, arystokrata miał bardzo wysokie poczucie własnej wartości. Drugą istotną cechą było coś, co można nazwać inteligencją społeczną, a więc umiejętność utrzymywania relacji, odczytywania motywacji, odnajdywania słabych i mocnych stron drugiego człowieka oraz wykorzystywanie tego do własnych celów. A wszystko to w ramach pewnych obowiązujących norm społecznych, tzw. dobrych manier.</p>
<p>Obecnie w Polsce sporym zainteresowaniem cieszy się kierunek na uczelniach ekonomicznych zwany zarządzaniem. Również psychologia jest mocno obleganą specjalizacją, a jej absolwenci starają się w korporacjach zarządzać personelem. O ile obecnie przeznacza się na to kilka lat studiów, o tyle dwa wieki wcześniej arystokraci ćwiczyli się w tym od dzieciństwa, przede wszystkim kształtując swoją osobowość. Żeby być dobrym muzykiem, trzeba męczyć gamy od najmłodszych lat, podobnież sportowiec musi zacząć naprawdę bardzo wcześnie swoje treningi. Zarządzania ludźmi, manipulowania nimi i obrony przed ich manipulacją na pewno można się nauczyć w starszym wieku, ale jeśli zacznie się to już w 3 roku życia &#8211; efekty będą zdecydowanie lepsze.</p>
<p>Balzac, który doskonale przeniknął mechanizmy społeczne, wykorzystując formę literacką, bez skrępowania dzieli się z czytelnikiem swoją wiedzą. Zamiast przegryzać się przez nudne tomy psychologii społecznej, można przeczytać pasjonujące strony <em>Komedii ludzkiej</em>. Ot chociażby w romansie &#8222;Lilia w dolinie&#8221; dostajemy w liście hrabiny de Mortsauf do Feliksa de Vandenesse (arystokratka do arystokraty, obcemu się nie przekazuje takich skarbów wiedzy) krótki i treściwy wykład zasad postępowania pozwalających osiągnąć sukces wśród ludzi. Do dziś całkowicie aktualne. Czytać i stosować!</p>
<p>W Paryżu arystokracja skupiła się w dzielnicy Saint Germain des Pres. Warto przyjrzeć się domom na ulicy Uniwersyteckiej &#8211; są zupełnie inaczej zbudowane niż w dzielnicach mieszczańskich bądź handlowych. Są one budowane w kształcie litery U z dziedzińcem i odgrodzone od ulicy bardzo wysokim murem z bramą na jeden pojazd. Do arystokratycznego domu się wjeżdżało. Wchodziły osoby o niskim statusie, których nie było stać na powóz. Dlatego należało się &#8222;szarpnąć&#8221; na dorożkę, żeby do arystokraty wjechać, a nie wchodzić. Opis perypetii związanych z wchodzeniem do arystokratycznego domu (kiepskie traktowanie przez służbę, narażenie się na odmowę wejścia) znajduje się w wielu miejscach u Balzaca, np. w &#8222;Ojcu Goriot&#8221;.</p>
<div id="attachment_166" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://grzekul.files.wordpress.com/2011/05/img_3470-1.jpg"><img class="size-medium wp-image-166" title="Brama do siedziby arystokratów w Paryżu" src="http://grzekul.files.wordpress.com/2011/05/img_3470-1.jpg?w=300&#038;h=284" alt="Brama do siedziby arystokratów" width="300" height="284" /></a><p class="wp-caption-text">Brama do siedziby arystokratów w Paryżu</p></div>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/157/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/157/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/157/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=157&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/27/arystokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://grzekul.files.wordpress.com/2011/05/img_3470-1.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">Brama do siedziby arystokratów w Paryżu</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Lucjan de Rubempre</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/21/lucjan-de-rubempre/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/21/lucjan-de-rubempre/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 May 2011 22:44:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Balzac]]></category>
		<category><![CDATA[Paryż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=148</guid>
		<description><![CDATA[Literacko utalentowany i niezwykle przystojny poeta Lucjan de Rubempre (Honoriusz Balzac &#8222;Stracone złudzenia&#8221;) urodził się i wychował w prowincjonalnym Angouleme. Swoim protektoratem objęła go gospodyni tamtejszego salonu, pani de Bargeton. Relacja młodego poety z dwukrotnie starszą arystokratką nabrała nieco dwuznacznego charakteru i zagroziła skandalem &#8211; pani de Bargeton postanowiła więc wyjechać wraz z Lucjanem do [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=148&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Literacko utalentowany i niezwykle przystojny poeta Lucjan de Rubempre (Honoriusz Balzac &#8222;Stracone złudzenia&#8221;) urodził się i wychował w prowincjonalnym Angouleme. Swoim protektoratem objęła go gospodyni tamtejszego salonu, pani de Bargeton. Relacja młodego poety z dwukrotnie starszą arystokratką nabrała nieco dwuznacznego charakteru i zagroziła skandalem &#8211; pani de Bargeton postanowiła więc wyjechać wraz z Lucjanem do Paryża.</p>
<p><span id="more-148"></span>Widok stolicy natychmiast zmienił u obydwojga obraz świata, spojrzenie na rzeczywistość i siebie nawzajem. Było to doświadczenie piorunujące. Pani de Bargeton na tle paryskich piękności nie była ani ładna, ani zachwycająca. Lucjan wobec osobowości stolicy nie był ani błyskotliwy, ani porywający. Następuje nieuchronne rozstanie &#8211; pani de Bargeton poprzez swoją rodzinę wnika w świat paryskiej arystokracji, Lucjan zostaje w Paryżu bez grosza. Jego talent, tak podziwiany na prowincji, nie obchodzi tutaj nikogo.</p>
<p>Lucjan wierzy w swoją poezję i nie poddaje się. Żyje nędznie, ale pracuje nad swoim dziełem. Spotyka młodych ludzi, równie ubogich jak on, którzy rozpoznają w nim talent i zachęcają do wytrwałej pracy. Jednak Lucjan chce zdobyć uznanie, chce odnieść sukces jak najprędzej. Ma dosyć ubóstwa, chce mieć pieniądze, korzystać z uroków, jakie dostarcza bogatym Paryż. Postanawia zostać dziennikarzem i tą drogą dotrzeć do intelektualnej elity stolicy. Wykorzystuje nadarzającą się okazję i pisze błyskotliwą recenzję ze sztuki teatralnej, która daje mu przepustkę do intelektualnego światka, a aktorkę z recenzowanej ramoty czyni jego kochanką.</p>
<p>W błyskawicznym tempie Lucjan de Rubempre staje się gwiazdą paryskich salonów, natychmiast idą za tym łatwe pieniądze. Nie wie jednak, że ci, co go głośno podziwiają, w skrytości go nie znoszą i czekają tylko na to, by go dobić, kiedy podwinie mu się noga. Tak też się dzieje. Nagle Lucjan staje się <em>passe</em>. Wyśmiany, wyszydzony, opuszczony przez wszystkich, Lucjan chyłkiem i bez pieniędzy opuszcza Paryż i wraca do rodzinnego miasta.</p>
<p>Słoneczne, sobotnie popołudnie. Nie ma upału. Wchodzę do Ogrodów Luksemburskich, rozkładam się koło balustrady na metalowym leżaku. Jest dobrze, spokojnie, ciepło, swojsko i przyjemnie. Mogłoby tak być zawsze. Obok jest Sorbona i ulica de Cluny, gdzie mieszkał Lucjan de Rubempre. Biblioteka św. Genowefy (naprzeciwko Panteonu), do której regularnie uczęszczał na początku swego pobytu, zanim rzucił się w świat paryskich żurnalistów i aktorek. Często przechadzał się po Ogrodach &#8211; sam lub ze swoim przyjacielem d&#8217;Arthezem lub z cynicznym i zblazowanym Stefanem Lousteau.</p>
<p>Balzac stworzył postać człowieka obdarzonego talentem i urodą, o słabym charakterze, próżnym, egoistycznym, żądnym uznania i poklasku. Pisarz z upodobaniem stawia swojego bohatera przed różnymi wyborami &#8211; Lucjan za każdym razem decyduje się na drogę łatwiejszą, idzie za swoją próżnością, sięga po błyskotki. Za każdym razem ponosi klęskę. Podnosi się uratowany szczęśliwym zbiegiem okoliczności &#8211; po czym znowu wchodzi w te same koleiny, niszcząc siebie i swoich najbliższych.</p>
<p>Nie lubię Lucjana de Rubempre. Ale w Conciergerie szukam celi, w której skończył tragicznie ze swoim życiem. Przewodnik, którego pytam o miejsce śmierci Lucjana de Rubempre ze &#8222;Straconych złudzeń&#8221;, patrzy najpierw mocno zdziwiony, po czym wybucha śmiechem i mówi: &#8222;Po drugiej stronie budynku&#8221;. Też się śmieję. To trochę tak, jakby pytać na Jasnej Górze, w którym miejscu walczył Kmicic.</p>
<p>Lucjan de Rubempre to kwintesencja ludzkich słabości, zmarnowanych szans, miłości i życia. Jest autentyczny, żywy i irytujący. Kiedy Balzac stawia Lucjana przed decyzjami, aż się krzywię na jego wybory.</p>
<p>I gdybym tylko potrafił &#8211; chętnie bym go z siebie wyrzucił.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/148/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/148/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/148/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=148&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/21/lucjan-de-rubempre/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cezar Birotteau</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/20/cezar-birotteau/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/20/cezar-birotteau/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 May 2011 22:22:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Balzac]]></category>
		<category><![CDATA[Paryż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=124</guid>
		<description><![CDATA[Cezar Birotteau &#8211; bohater powieści Honoriusza Balzaca &#8211; jest właścicielem drogerii mieszczącej się przy ulicy Saint-Honore (Świętego Honoriusza). Przybył do Paryża bez grosza &#8211; po dwudziestu latach pobytu Cezar przeżywa pełnię swojego rozkwitu na każdym polu: zawodowym, społecznym, majątkowym, osobistym&#8230; Drogeria prosperuje znakomicie, on sam zaś cieszy się szacunkiem mieszkańców, piastując urząd wicemera, otrzymuje także [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=124&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cezar Birotteau &#8211; bohater powieści Honoriusza Balzaca &#8211; jest właścicielem drogerii mieszczącej się przy ulicy Saint-Honore (Świętego Honoriusza). Przybył do Paryża bez grosza &#8211; po dwudziestu latach pobytu Cezar przeżywa pełnię swojego rozkwitu na każdym polu: zawodowym, społecznym, majątkowym, osobistym&#8230; Drogeria prosperuje znakomicie, on sam zaś cieszy się szacunkiem mieszkańców, piastując urząd wicemera, otrzymuje także Legię Honorową.</p>
<p><span id="more-124"></span>Zachęcony powodzeniem Cezar postanawia wznieść się na wyższy poziom społecznego życia. Powiększa swoje mieszkanie i nadaje mu luksusowy charakter. Wyprawia kosztowny bal dla kilkudziesięciu znaczących osób z dzielnicy. Wdraża do produkcji i sprzedaży nowy kosmetyk. Wreszcie decyduje się zaryzykować cały swój majątek w spekulację gruntami, z której spodziewa się uzyskać bardzo duże zyski.</p>
<p>Cezar Birotteau to człowiek prosty, uczciwy, pracowity, poczciwy, ograniczony i nieco zarozumiały. Wierny swojej pięknej żonie, uwielbia jedyną córkę. W handlu rzetelny wobec klientów i dostawców.  Wydaje się, że nie może mieć wrogów.</p>
<p>Bycie porządnym człowiekiem, wysiłek aby żyć na dobrej stopie ze wszystkimi, nie uwalnia od ludzkiej niechęci. Cezara nienawidzi śmiertelnie jego były subiekt du Tillet. Obecnie bankier i finansista, przed laty zaczynał swoją zawodową karierę jako sprzedawca u Birotteau. Uwodził (nieskutecznie) piękną żonę swojego szefa, ukradł także z kasy dużą sumę pieniędzy. Cezar wykrył tę kradzież upewniając się o winie du Tilleta. Jako człowiek o miękkim sercu nie chciał szkodzić subiektowi &#8211; postanowił mu jednak wymówić. Du Tillet widząc, że szef wie o wszystkim, uprzedził wypadki sam prosząc o zwolnienie, po czym rzucił się w ryzykowne interesy. Zdobył duże pieniądze. Po kilku latach uzyskuje pozycję jednego z najważniejszych finansistów Paryża.</p>
<p>Birotteau nie zamierza w żaden sposób szkodzić du Tilletowi. Jednak były subiekt, a obecnie poważny bankier, nie może znieść myśli, że po Paryżu chodzi świadek jego złodziejstwa. Za to właśnie nienawidzi Cezara, a nie mogąc go najzwyczajniej zabić, postanawia go unicestwić cywilnie &#8211; doprowadzić do takiego stanu, by nikt nie wierzył jego ewentualnemu świadectwu.</p>
<p>Du Tillet zastawia na Cezara sidła: wymyśla pozornie zyskowny interes na grunty i poprzez podstawione osoby umiejętnie podchodzi dawnego szefa. Transakcję przygotowuje tak, aby Birotteau stracił całą gotówkę bez szansy na jej odzyskanie &#8211; co więcej, aby zadłużył swoją firmę. W ten sposób może ją doprowadzić do bankructwa.</p>
<p>Tak się też dzieje. Cezar przeprowadza się do nowego, wysmakowanego mieszkania, wyprawia bal, o którym głośno w całej dzielnicy &#8211; po  miesiącu jako bankrut traci wszystko: dom, ruchomości i sklep. Załamany, ogłupiały i totalnie rozbity Birotteau walczy już tylko o swoje dobre imię.</p>
<p>Ulica Saint-Honore dawno już utraciła swój handlowy charakter. Jest bardzo długa i ciągnie się dobre dwa kilometry równolegle do Champs-Elysees. Trudno powiedzieć, gdzie Balzac ulokował drogerię Cezara Birotteau. Wikipedyści francuscy podają numer 397. Mieści się tam odzieżowy butik.</p>
<p>Siadam na schodach kościoła św. Rocha. Gryzę bagietkę. Obok mnie poniżej siedzi kloszard z dużym psem, z lewej strony dwie turystki wyciągają z plecaków kolację. To właśnie przed tym kościołem doszło do strzelaniny podczas powstania rojalistów w 1795 roku. Zginęło 300 osób, a oddziałami rozprawiającymi się ze zwolennikami monarchii dowodził młody Napoleon Bonaparte. Rojalista Cezar Birotteau został ranny w trakcie tych wydarzeń, do czego z dumą się póżniej przyznawał. Jego sklep mieścił się niedaleko i Cezar codziennie rano chodził do św. Rocha wysłuchać cichej mszy.</p>
<p>Czyich śladów szukam na schodach kościoła św. Rocha? Strzelanina była faktem całkowicie realnym &#8211; Birotteau natomiast nie istniał. Jest emanacją myśli Honoriusza Balzaca. A jednak czuję się tu dobrze, znajomo, na swoim miejscu. Rozglądam się : tędy codziennie przechodził, widział te domy&#8230; Ale kto? Postać literacka? Istniał, czy nie istniał?</p>
<p>Idę na plac Vendome. To już przestrzeń postaci całkowicie realnych. Hotel Ritz &#8211; ostatnie miejsce pobytu księżnej Diany przed samochodową ucieczką ulicami Paryża. Na środku kolumna z brązu odlana z dział zdobytych przez Napoleona pod Austerlitz. Po drugiej stronie dom, w którym umarł Fryderyk Chopen. Butik założony przez Coco Chanel.</p>
<p>Chopen, Diana, Napoleon, Balzac&#8230; I Cezar Birotteau. Kto jest realny, a kto nie? Kto jest bliżej mnie, a kto nie?</p>
<p>Nie ma problemu. Wszystko jest w porządku. Cezar Birotteau istnieje. Jego dramat, doświadczenie, załamanie, rozpacz, walka, godność, wzlot, upadek i powstawanie &#8211; istnieją. Są we mnie. Dlatego jestem tutaj u siebie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/124/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/124/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/124/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=124&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/20/cezar-birotteau/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Paryż &#8211; przyjazd</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/18/paryz-przyjazd/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/18/paryz-przyjazd/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 May 2011 22:53:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<category><![CDATA[Balzac]]></category>
		<category><![CDATA[Bobkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Paryż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=117</guid>
		<description><![CDATA[Wreszcie, po piętnastu latach, wylądowałem w Paryżu. Sam siebie pytam &#8211; dlaczego dopiero teraz? Bo było to tak. Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku rzuciłem nauczycielstwo, którym zajmowałem się siedem lat. Postanowiłem pracować na swoim. Utrata złudzeń nastąpiła dość szybko: biznes nie wyszedł, dochodów nie było, za to długi, malutkie dzieci i Zosia na urlopie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=117&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wreszcie, po piętnastu latach, wylądowałem w Paryżu. Sam siebie pytam &#8211; dlaczego dopiero teraz?</p>
<p><span id="more-117"></span>Bo było to tak. Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku rzuciłem nauczycielstwo, którym zajmowałem się siedem lat. Postanowiłem pracować na swoim. Utrata złudzeń nastąpiła dość szybko: biznes nie wyszedł, dochodów nie było, za to długi, malutkie dzieci i Zosia na urlopie bezpłatnym. Jednocześnie otwierały się możliwości &#8211; biura podróży kusiły wycieczkami do najbardziej wymarzonych miejsc Europy. Oglądając jeden z takich afiszów w witrynie któregoś z biur, postanowiłem sobie, że kiedy zacznę dobrze zarabiać, kiedy będzie mnie stać na więcej niż zaspokojenie podstawowych potrzeb &#8211; pierwsze zarobione pieniądze przeznaczę na wycieczkę do Paryża.</p>
<p>Wkrótce udało mi się zdobyć ciekawą pracę. Czym prędzej wyrobiłem sobie paszport i&#8230; już nawet nie pamiętam dlaczego, zrezygnowałem z tego marzenia. Do Paryża nie pojechałem. Przez te kilkanaście lat byłem we Francji bodaj cztery czy pięć razy, ale do stolicy nie dotarłem.</p>
<p>Odrobiłem więc zaległość. Warto było. Szkoda, że wtedy nie pojechałem &#8211; może inaczej patrzyłbym teraz na świat.</p>
<p>Niemniej do wyjazdu do Paryża nakłonił mnie Balzac. Ostatnie miesiące to czas fascynacji tym genialnym pisarzem. Pojechałem, gdyż chciałem zobaczyć miejsca, w których przebywali jego bohaterowie. Lokalizacja zdarzeń gra u Balzaca bardzo ważną rolę. Pisarz dużo miejsca poświęca opisowi domów, mieszkań, ulic, zewnętrznego środowiska działania głównych postaci jego opowieści. Robi to zarazem tak plastycznie, tak żywo, podając zarazem konkretne szczegóły topograficzne (dzielnice Paryża, nazwy ulic, hoteli, restauracji itp.), że budzi to pragnienie zobaczenia tak wykreowanego w umyśle artysty świata.</p>
<p>Więc pojechałem.</p>
<p>Bilet i hotel zarezerwowałem w styczniu. Dość intensywnie przeżyte ostatnie miesiące sprawiły, że nie myślałem o wyjeździe. Właściwie to wyjechałem prawie w biegu. Dzień wcześniej zastanawiałem się, czy pojechać śladami Cezara Birotteau, a może Lucjana de Rubempre, czy też kuzynki Bietki i hrabiego Hulot-d&#8217;Ervy. Zdecydowałem się na Lucjana i Cezara. Nie chciałem dźwigać zbyt dużo &#8211; do walizki więc wrzuciłem tylko &#8222;Historię wielkości i upadku Cezara Birotteau&#8221;.</p>
<p>Świat zmieniłem błyskawicznie &#8211; niemal równie szybko, jak Kurt Russell, kiedy przechodził przez &#8222;Gwiezdne wrota&#8221;. O dziewiątej wskoczyłem do autobusu pod domem, po chwili byłem na lotnisku, od razu do bramki, odlot punktualny, dwie godziny w samolocie, godzina w autobusie i widzę wieżę Eiffla. Szybciej niż do Warszawy. Krótka instalacja w hoteliku na ulicy Saint-Denis, czyli Świętego Dionizego. Ulica balzakowska, a jakże. Mieszkał na niej Józef Lebas, sukiennik, przyjaciel Cezara Birotteau. No ale na pewno nie w tym domu, który obecnie stał się hotelem. Balzac musiał go oglądać &#8211; kamienica na oko trzystuletnia. Pokój na czwartym piętrze, mikroskopijny &#8211; krzesło, stolik, umywalka, łóżko. Kamieniczka bardzo wąska, od frontu szeroka na jedno okno; żeby wykorzystać do maksimum grunt, w środku puszczono świetlik o przekroju bodaj dwóch metrów. Dzięki temu pokoiki mają okna, ale tak blisko siebie, że mogę wsadzić niemal głowę do sąsiadów naprzeciw.</p>
<p>Zbieram się szybko, idę do metra (hotel jest bardzo blisko stacji) i wyruszam na spotkanie Paryża. Zostawiam na chwilę Cezara, a zaczynam tak, jak zrobił to Lucjan Chardon de Rubempre po przyjeździe do stolicy z hrabiną de Bargeton &#8211; od ogrodów Tuillieries.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/117/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/117/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/117/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/117/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/117/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/117/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/117/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/117/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/117/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/117/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/117/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/117/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/117/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/117/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=117&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/05/18/paryz-przyjazd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Tzw. rozwój duchowy &#8211; kontynuacja</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/21/tzw-rozwoj-duchowy-kontynuacja/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/21/tzw-rozwoj-duchowy-kontynuacja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Feb 2011 19:24:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=97</guid>
		<description><![CDATA[Ciągnę wątek tzw. duchowego rozwoju. Jest taka książka, którą swoim Szanownym Czytelniczkom i Czytelnikom gorąco polecam: Martin Padovani, Uleczyć zranione uczucia. Można kupić na Allegro za niewielkie pieniądze. Autor jest zarazem księdzem i praktykiem psychoterapeutą. Książka wyrasta z jego doświadczeń pracy z ludźmi. Padovani bierze się za typowe, znane z terapii ludzkie problemy, np. przeżywanie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=97&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciągnę wątek tzw. duchowego rozwoju.</p>
<p>Jest taka książka, którą swoim Szanownym Czytelniczkom i Czytelnikom gorąco polecam: Martin Padovani, <em>Uleczyć zranione uczucia</em>. Można kupić na Allegro za niewielkie pieniądze. Autor jest zarazem księdzem i praktykiem psychoterapeutą. Książka wyrasta z jego doświadczeń pracy z ludźmi. Padovani bierze się za typowe, znane z terapii ludzkie problemy, np. przeżywanie gniewu, poczucie winy, przebaczenie, samoprzebaczenie itp. konfrontując je z nauką chrześcijaństwa. Prowadzi go to do pozytywnego wniosku: religia pomaga człowiekowi. Pomijając aspekty nadprzyrodzone i to, co stanie się po śmierci &#8211; przynosi mu osobistą korzyść, pomaga mu stawać się człowiekiem szczęśliwym tu i teraz.<span id="more-97"></span></p>
<p>W jednym z pierwszych rozdziałów ksiądz terapeuta Padovani wskazuje na niebezpieczeństwo religijności fałszywej. To właśnie taką chorą religijność wielu psychiatrów bierze za religię prawdziwą i &#8211; jak zauważa Padovani &#8211;  na różnych spotkaniach sarkastycznie wypowiada się na jej temat jako o źródle nerwic. Odpowiadam tym psychiatrom &#8211; pisze Padovani &#8211; że to nieprawda, że to właśnie fałszywa religia jest neurotyczna, prawdziwa zaś wspiera i pomaga człowiekowi.</p>
<p>Często neurotyczne wizje Boga bierze się za chrześcijaństwo. Jaka jest zatem istota przesłania Chrystusa dla ludzi przygnębionych rozmaitymi problemami? Padovani streszcza ją w kilku słowach: Bóg zawsze jest z tobą, Bóg zawsze cię kocha, Bóg zawsze ci przebacza.</p>
<p>Nie chcę się teraz na tym skupiać, ale jakby się rozejrzeć wokół, to da się zauważyć, że całkiem sporo osób uważa, że są takie środowiska, w których działania Boga nie uświadczysz, że są ludzie, których Bóg nie kocha i że są takie zachowania (niekoniecznie to muszą być świństwa), których Bóg na pewno nie wybacza. Takie myślenie jest sekciarskie i wcale nie należy do rzadkości. Niekiedy to sekciarstwo jest bardzo wysublimowane, ubrane w górnolotne słowa i takież same miny lub grymasy. Spod warstwy lukru jednak dość wyraźnie przebija się myśl: &#8222;to ja jestem w tej części, którą Bóg kocha szczególnie, a tamtych&#8230; no może też, ale inaczej&#8221;. Ale to na marginesie&#8230;</p>
<p>Wróćmy do neurotycznej religijności. Wczoraj czytano słynny fragment mowy Chrystusa: <em>jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi</em>. Ile zamieszania wprowadziłaby realizacja tych słów, gdyby ktoś je wprost zastosował w życiu&#8230; Zresztą sam Jezus zakwestionował literalny odbiór swojego przesłania: tu zazwyczaj przytacza się opis spoliczkowania Jezusa i Jego reakcję w pałacu arcykapłana.</p>
<p>Psychologowie opisują pewien syndrom, występujący u osób, które jako dzieci były ofiarami przemocy w rodzinie. Przejawia się on m.in. w postaci permanentnej rezygnacji z przysługujących im praw. Taki człowiek zalecenie z Kazania na Górze <em>zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące</em> realizuje w sposób &#8222;hiper-ewangeliczny&#8221; chodząc permanentnie z każdym, kto go przymusza tak, że już nawet nie ma pojęcia o tym, że istnieje jego własna droga. Był też taki teolog, Orygenes, który słowa <em>Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła</em> wziął dosłownie i się wykastrował. Świętym nie został&#8230;</p>
<p>Są też w Ewangelii św. Mateusza takie słowa <em>Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać</em>. I dalej: <em>Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy</em>. (W nowszym tłumaczeniu zamiast słów <em>troszczyć się zbytnio</em> pojawia się jedno słowo <em>martwić</em>.) Miałem okazję spotkać kobietę, która &#8211; jak twierdziła &#8211; żyła tym przesłaniem nie martwiąc się i nie planując swojej przyszłości, a mimo wszystko starczało jej na utrzymanie i to nawet całkiem godziwe. Alleluja! Przez moment wyglądało to bardzo ewangelicznie, ale okazało się w końcu, że była ona patologiczną oszustką. Istotnie, nie musiała martwić się i troszczyć o przyszłość, zawsze bowiem dał się znaleźć frajer, którego można było naciągnąć. Co prawda po pewnym czasie &#8222;ewangelicznego&#8221; życia zainteresowała się nią policja. Niemniej, trzymając się dosłownie wspomnianego fragmentu, w więzieniu realizacja wezwania do &#8222;nietroszczenia się o jutro&#8221; jest chyba optymalna. W perspektywie paroletniej wszelka troska o chleb powszedni delikwenta znajduje się bowiem w rękach klawiszy.</p>
<p>Więc jak pozytywnie podejść do tych sformułowań? Zastrzegając się, że mówię całkowicie na własny rachunek, myślę, że słowa te mają charakter &#8222;uderzenia&#8221;. Są poniekąd aż tak absurdalne, że skłaniają do zastanowienia &#8222;a o co w tym wszystkim chodzi?&#8221;. I wtedy okazuje się, że &#8222;absurd&#8221; pokazuje pewien horyzont, kierunek, który wyprowadza z kręcenia się wokół siebie samego. Jak tam dojść? &#8211; to już każdy osobiście &#8211; w niepowtarzalny, nienaśladowalny przez nikogo, sobie jedynie znany sposób &#8211; odpowie.</p>
<p>Właściwy odbiór chrześcijaństwa możliwy jest u dojrzałego i odpowiedzialnego słuchacza. Trudno sobie wyobrazić, by Chrystus oczekiwał, że po słowach o &#8222;nadstawianiu drugiego policzka&#8221; słuchacze wyjdą na ulice i będą wystawiać do bicia swoje buzie, a po słowach o &#8222;odcięciu ręki&#8221; i &#8222;wyłupaniu oka&#8221; &#8211; nastąpi akcja masowej amputacji różnego rodzaju członków.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/97/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=97&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/21/tzw-rozwoj-duchowy-kontynuacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>O tzw. rozwoju duchowym</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/18/o-tzw-rozwoju-duchowym/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/18/o-tzw-rozwoju-duchowym/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Feb 2011 15:51:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Balzac]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=91</guid>
		<description><![CDATA[Honoriusz Balzak napisał powieść nieco wyłamująca się z charakteru jego twórczości: &#8222;Lekarz wiejski&#8221;. Co to takiego dokładnie  -  trudno powiedzieć: moralitet, utopia&#8230; Pewien lekarz przyjeżdża w górzyste okolice Grenoble i powolną, organiczną pracą stopniowo przyczynia się do poprawy warunków życia mieszkańców: ludzi niewykształconych, ograniczonych i pozbawionych kontaktu z cywilizacją. Ludzie ci mieszkali w cienistych i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=91&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Honoriusz Balzak napisał powieść nieco wyłamująca się z charakteru jego twórczości: &#8222;Lekarz wiejski&#8221;. Co to takiego dokładnie  -  trudno powiedzieć: moralitet, utopia&#8230; Pewien lekarz przyjeżdża w górzyste okolice Grenoble i powolną, organiczną pracą stopniowo przyczynia się do poprawy warunków życia mieszkańców: ludzi niewykształconych, ograniczonych i pozbawionych kontaktu z cywilizacją.</p>
<p><span id="more-91"></span>Ludzie ci mieszkali w cienistych i niezdrowych dolinach (bo zawsze tutaj żyli), w sposób mało efektywny gospodarowali na roli (bo zawsze tak pracowali) i ze względu na izolację zakładali rodziny łącząc się między sobą (bo zawsze tak się żenili). W efekcie w wioskach rodziło się bardzo dużo dzieci upośledzonych, którymi zdrowi mieszkańcy troskliwie się opiekowali. Lekarz długotrwałym, pozytywistycznym wysiłkiem, krok po kroku zmienia ten stan i uważany jest za prawdziwego męża opatrznościowego tej okolicy.</p>
<p>Mieszkańcy byli ludźmi bardzo wierzącymi. Żyło im się niezwykle ciężko &#8211; wierzyli za to mocno, że po trudach doczesnego życia znajdą po śmierci w niebie wieczne szczęście, wieczny odpoczynek.</p>
<p>Któregoś dnia na te tereny zawitał emerytowany wojskowy. Obydwaj panowie &#8211; oficer i lekarz &#8211; spotkali się, przypadli sobie do gustu i rozmawiali komentując wieśniaczy los. Podam konkluzję jednej z takich rozmów.</p>
<p>&#8222;To dobrze, że ci ludzie wierzą w wieczne szczęście. To utrzymuje ich w równowadze psychicznej. My oczywiście wiemy, że człowiek nie musi żyć w takich koszmarnych warunkach, że wystarczy zmienić okolicę i ustanowić inną organizację pracy i życia społecznego, by radykalnie poprawić jakość ich życia oraz zlikwidować ich trud i cierpienia. Wiemy co powinien uczynić człowiek, aby tu i teraz doświadczyć mógł ulgi i satysfakcji w życiu. Niestety, nie możemy tego dla tych wieśniaków zrobić od razu. Nie przerzucimy całej wioski w inne miejsce, nie jest zresztą właściwe, aby te tereny wyludniać. Powoli nauczmy ich, jak mogą poprawić swój los i broń Boże nie naruszajmy ich przekonań. Niech wierzą w nagrodę po śmierci &#8211; z czasem, może po wielu latach zobaczą, że można żyć inaczej. Teraz jednak wiedza ta wprowadzi w ich życie tylko zamęt. A więc niech będą błogosławieni, którzy płaczą, niech będą błogosławieni cisi&#8230; My w to nie wierzymy, ale dobrze, żeby oni tak myśleli.&#8221;</p>
<p>Zostawiam na boku społeczny kontekst dziewiętnastowiecznej powieści i ówczesne poglądy. Myślę jednak, że tak przedstawiona przez Balzaka sytuacja dotyka czegoś bardzo istotnego. Może być metaforą. To pojedynczy człowiek może być jednocześnie i wieśniakiem, i lekarzem. Problem postawię tak: <strong>czy nasze przekonania duchowe nie są czasem wzniosłym uzasadnieniem naszej dość rozpaczliwej sytuacji, której nie możemy &#8211; bądź nie chcemy &#8211; zmienić</strong>?</p>
<p>Z różnych powodów jest ciężko, trudno i czujemy dyskomfort. Może brakuje pomysłu na zmianę, może ryzyko jest za duże, może to, może tamto&#8230;? Więc co pozostaje? Jakiś wypełniacz: praca, rozrywka, erotyka, alkohol i wszelkiego rodzaju &#8222;izmy&#8221;. Oraz jako rzadka specjalność &#8211; tzw. rozwój duchowy.</p>
<p>Zetknąłem się z taką postawą w różnych odmianach. Przykład pierwszy z brzegu. Pewnej kobiecie rozpadło się małżeństwo. Nie znam powodów. Wiem za to, że pani ta nie wyciągnęła z tego dla siebie żadnych wniosków, zajęła się natomiast głoszeniem teorii jakiejś duchowej miłości &#8211; tak górnolotnej i odjazdowej, że słuchacz machinalnie rozgląda się za spadochronem. Oponentów, którzy próbują do niej dotrzeć z przesłaniem &#8222;co ty bredzisz?&#8221; &#8211; spławia wzniosłym spojrzeniem tytana ducha śledzącego z wyżyn mrówcze zabiegi maluczkich.</p>
<p>Konkluzja? Tym razem nie będzie&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/91/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=91&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/18/o-tzw-rozwoju-duchowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sumienie i jego wyrzuty</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/07/sumienie-i-jego-wyrzuty/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/07/sumienie-i-jego-wyrzuty/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Feb 2011 20:13:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[sumienie]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=84</guid>
		<description><![CDATA[W Tygodniku Powszechnym z 6 lutego dość trudna w odbiorze dyskusja o sumieniu. Trudna &#8211; ponieważ każdy z dyskutantów (trzech: dwóch filozofów i psycholog) wypowiadał swoje myśli wychodząc z różnych założeń. Dotykali zjawiska niewątpliwie obiektywnego, jakim jest sumienie, opisując je każdy jakoś inaczej. Ks. Szostek, etyk z KUL-u reprezentował wizję &#8222;systemową&#8221; &#8211; wizję, która ujmuje [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=84&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Tygodniku Powszechnym z 6 lutego dość trudna w odbiorze dyskusja o sumieniu. Trudna &#8211; ponieważ każdy z dyskutantów (trzech: dwóch filozofów i psycholog) wypowiadał swoje myśli wychodząc z różnych założeń. Dotykali zjawiska niewątpliwie obiektywnego, jakim jest sumienie, opisując je każdy jakoś inaczej.</p>
<p>Ks. Szostek, etyk z KUL-u reprezentował wizję &#8222;systemową&#8221; &#8211; wizję, która ujmuje całość rzeczywistości: kosmos, świat materialny, świat duchowy, człowieka i Boga syntetycznie, w miarę spójny sposób. Prof. Filek, filozof z UJ, patrzył &#8222;fenomenologicznie&#8221; &#8211; jego uwagi wyrastały z namysłu nad podstawowym ludzkim doświadczeniem. Z kolei Ewa Woydyłło dotykała tematu psychologicznie, sięgając do swoich doświadczeń terapeutycznych.</p>
<p>Dyskusja &#8211; powtórzę &#8211; trudna w odbiorze, niemniej skłania czytelnika do zaangażowania, do postawienia pytania o swoje własne sumienie. Czy go słucham? Czy słyszę głos sumienia, a nie podróby narzuconej mi przez wychowanie, normy społeczne itp? Głos sumienia może brzmieć fałszywie &#8211; rozmówcy poruszali też kwestię wychowania dobrego sumienia. Istotnie, czasem może się wydawać, że wiem, w czym postąpiłem źle &#8211; tymczasem prawdziwe, niszczące mnie i innych zło pozostaje poza sferą świadomości.</p>
<p>Trudno pisać o sumieniu, bo i temat &#8211; jak sumienie &#8211; bardzo głęboki i intymny.</p>
<p>Więc na koniec cytat z wypowiedzi Ewy Woydyłło o sześciu najgłębszych wyrzutach sumienia. Lista sześciu podstawowych weryfikacji, które dopadają człowieka.</p>
<ul>
<li> Zdrada siebie, sprzeniewierzenie się sobie.</li>
<li>Zdrada &#8211; okłamanie, zaniedbanie, odrzucenie &#8211; tych, których kocham.</li>
<li>Niezadbanie o dobro, którego nie pomnożyłem, ale zaprzepaściłem.</li>
<li>Nienawiść &#8211; gniew, złość, nieumiejętność przebaczenia &#8211; tkwiąca we mnie, jak ość w gardle.</li>
<li>Niekochanie nikogo, uczuciowa jałowość, która może zapanować nawet w małżeństwie.</li>
<li>Poczucie, że krzywdzę ziemię, że przyczyniam się do brzydoty, robię coś, co plugawi świat wokół mnie.</li>
</ul>
<p>Sześć win, o których człowiek się często nawet nie zająknie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/84/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=84&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/07/sumienie-i-jego-wyrzuty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>O przeżywaniu żałoby</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/04/o-przezywaniu-zaloby/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/04/o-przezywaniu-zaloby/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Feb 2011 12:06:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>
		<category><![CDATA[żałoba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=73</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsze skojarzenie ze słowem &#8222;żałoba&#8221; to śmierć, czyli utrata bliskiej osoby. Charakterystyczne atrybuty tego stanu to smutek, powaga, spowolnienie, obojętność na sprawy codziennego życia, unikanie zabaw i imprez. Rekwizyty (obecnie bardzo rzadkie) to ciemny ubiór, czarna wstążka, takiż sam krawat itp. Ta forma żałoby jest powszechnie rozumiana i akceptowana. Tymczasem &#8211; i o tym chcę [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=73&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwsze skojarzenie ze słowem &#8222;żałoba&#8221; to śmierć, czyli utrata bliskiej osoby. Charakterystyczne atrybuty tego stanu to smutek, powaga, spowolnienie, obojętność na sprawy codziennego życia, unikanie zabaw i imprez. Rekwizyty (obecnie bardzo rzadkie) to ciemny ubiór, czarna wstążka, takiż sam krawat itp. Ta forma żałoby jest powszechnie rozumiana i akceptowana.</p>
<p>Tymczasem &#8211; i o tym chcę tutaj napisać &#8211; żałobę można, a nawet trzeba, przeżywać po utracie każdej ważnej rzeczy, nie tylko śmierci bliskiego człowieka. I znowu: ta utrata też może być związana z osobą, np. rozwód, odejście chłopaka czy wyprowadzenie się dziecka z domu.</p>
<p><span id="more-73"></span>Po takich utratach nie ogłasza się oczywiście żałoby &#8211; trzeba też dodać, że społeczne rozumienie tego typu doświadczeń jest znacznie mniejsze. I chociaż ból tzw. złamanego serca może być znacznie większy niż reakcja na śmierć któregoś z członków rodziny &#8211; to jednak tego typu cierpienie traktuje się często jako mniej poważne, jeżeli w ogóle. Notabene pogłębia to izolację osoby cierpiącej i utrudnia jej powrót do normalnego życia.</p>
<p>A co dopiero mówić o utracie rzeczy całkowicie abstrakcyjnych, takich jak poglądy, system wartości, wspomnienia, dobre mniemanie o sobie? Także pewne pomysły, nadzieje, np. na udany biznes? Okazuje się, że i w tym przypadku żałoba (oczywiście inaczej przeżywana) jest konieczna, aby odzyskać równowagę, aby nie pozostać w swoistej traumie, aby nie wypierać tego co się stało, a tym samym nie tracić kontaktu z rzeczywistością.</p>
<p>Psychologowie wyróżniają 5 podstawowych faz żałoby: szok, uświadomienie straty, wycofanie się, powrót do zdrowia, rozpoczęcie nowego życia. Żałoba przeżyta właściwie pozwala na konstruktywny, ubogacony o to doświadczenie, powrót do świata, życia i ludzi. Żałoba niewłaściwie przeżyta (lub nie przeżyta wcale) prowadzi do zaburzeń: apatii, depresji, izolacji&#8230; Oczywiście, w zdobyciu informacji na ten temat pomoże niezawodny Internet.</p>
<p>Zwyczajowo (a może też faktycznie) przyjmuje się czas żałoby jako jeden rok. Oczywiście, nie ma tu żadnych reguł, niemniej zbyt długo/krótko przeżywana żałoba wskazuje na jakieś zaburzenie.</p>
<p>Co można powiedzieć o żałobie po utracie światopoglądu, pewnej spójnej wizji życia, w której zawiera się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość? Czy to jest błaha utrata? Z pewnością nie. Dlatego w takim przypadku potrzebny jest specjalny czas, właśnie czas żałoby. Otwarcie mówiąc: żałoby po utracie swojego prywatnego, intelektualno-duchowego świata.</p>
<p>Trzeba odpłakać utratę autorytetu, który okazał się być nadmuchanym malowanym balonem i pękł przy nieco silniejszym naciśnięciu. Wyżalić utraconą heroiczną przeszłość, która okazała się tańcem granym w takt cwanych manipulatorów. I doświadczyć żalu po wyrzuconym ze wzgardą szkiełku, które okazało się najszczerszym brylantem.</p>
<p>Na to wszystko trzeba czasu.</p>
<p>Jednak po jakimś czasie, nawet nie wiadomo jak i kiedy, świat zaczyna nabierać innych kształtów. Wewnętrzny ból mija i utracona wizja, jak bezwartościowy gadżet po 50 latach składowania w piwnicy, nabiera nagle całkiem innej wartości &#8211; staje się cennym doświadczeniem. Światopogląd będący w istocie drogą donikąd staje się ważną ścieżką treningową uczącą wychodzenia z dróg wiodących donikąd oraz takowych dróg unikania w przyszłości.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/73/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/73/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/73/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/73/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/73/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/73/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/73/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/73/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/73/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/73/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/73/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/73/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/73/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/73/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=73&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/02/04/o-przezywaniu-zaloby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Szymon Hołownia &#8211; Bóg, życie i twórczość. O świadectwach</title>
		<link>http://grzekul.wordpress.com/2011/01/03/szymon-holownia-bog-zycie-i-tworczosc-o-swiadectwach/</link>
		<comments>http://grzekul.wordpress.com/2011/01/03/szymon-holownia-bog-zycie-i-tworczosc-o-swiadectwach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Jan 2011 20:33:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>grzekul</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Hołownia]]></category>
		<category><![CDATA[Polacy]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://grzekul.wordpress.com/?p=58</guid>
		<description><![CDATA[Niewątpliwą pasją Szymona Hołowni jest Pan Bóg. Poświęcił więc Jemu książkę (&#8222;Bóg. Życie i twórczość&#8221;) napisaną lekko, językiem bardzo potocznym i z zaangażowaniem &#8211; książkę, którą się bardzo dobrze czyta. Czy jest równie głęboka jak lekka? Tu mam pewne wątpliwości&#8230; Nie uważam się za amatora teologii, nie mówiąc już o jakimkolwiek znawstwie tematu. Niemniej książka [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=58&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niewątpliwą pasją Szymona Hołowni jest Pan Bóg. Poświęcił więc Jemu książkę (&#8222;Bóg. Życie i twórczość&#8221;) napisaną lekko, językiem bardzo potocznym i z zaangażowaniem &#8211; książkę, którą się bardzo dobrze czyta. Czy jest równie głęboka jak lekka? Tu mam pewne wątpliwości&#8230;<span id="more-58"></span></p>
<p>Nie uważam się za amatora teologii, nie mówiąc już o jakimkolwiek znawstwie tematu. Niemniej książka nie poszerzyła mojej i tak bardzo skromnej wiedzy w tej dziedzinie.  Od strony popularyzatorskiej niewątpliwie lepszy jest Vittorio Messori &#8211; godne polecenia są zwłaszcza jego &#8222;Opinie o Jezusie&#8221;. Mimo to książka Hołowni jest warta rekomendacji jako swoiste świadectwo dziennikarza, znanego powszechnie z prowadzenia programu &#8222;Mam talent&#8221; w TVN. Wydaje mi się bowiem, że Hołownia tą publikacją wyznacza katolikom w Polsce dobry standard w dawaniu tzw. świadectwa o swojej wierze.</p>
<p>Zapewne wielu z Czytelników zetknęło się ze zjawiskiem &#8222;dawania świadectwa&#8221;. Stało się to od pewnego czasu w polskim Kościele dość modne &#8211; mam jednak nadzieję (i czekam na to z utęsknieniem), że ta moda w końcu przeminie. Jak wiemy, osobliwość ta polega na tym, że &#8222;świadczący&#8221; opowiada publicznie, co to Bóg zdziałał w jego życiu. Problem w tym, że świadectwa więcej mówią o stanie wewnętrznym delikwenta niż rzeczywistym działaniu Boga.</p>
<p>Kilka przykładów z życia wziętych.</p>
<p>Niedawno miałem okazję trafić na rekolekcje adwentowe w pewnej parafii. Po zakończeniu nauki rekolekcjonista poprosił członka &#8222;zespołu ewangelizacyjnego&#8221; o świadectwo. Wygłoszenie jego zajęło dobrych parę minut, ale w lapidarnym skrócie brzmiało ono mniej więcej tak:</p>
<p>&#8222;Pochodzę z małego miasteczka na Pomorzu Zachodnim. Nie wiedziałem, co zrobić w życiu. Prosiłem Boga o pomoc. Wtedy pojawił się ktoś (był to ksiądz) i zaproponował mi pracę akustyka w Poznaniu. Wahałem się, bałem &#8211; ale w końcu zaufałem Bogu i podjąłem decyzję.  Wyjechałem jak Abraham z Ur. Okazało się, że praca jest świetna, a ja przy tej okazji znalazłem kochającą żonę i jestem teraz szczęśliwy. Chwała Panu!&#8221;</p>
<p>Czy miała tu miejsce interwencja Boga? Zdaniem akustyka tak, ale podejrzewam, że tysiące ludzi z prowincji przeżyło podobne zdarzenia: propozycja pracy w dużym mieście, wyjazd z rodzinnych stron, udane (póki co) małżeństwo.  Niewierzących i nie modlących się zapewne spotkało to również. O czym więc tu świadczyć?</p>
<p>Wysłuchałem też innego świadectwa, wypowiadanego publicznie łamiącym głosem i z płaczem. Trudno było wątpić w autentyzm przeżycia. A brzmiało ono w skrócie tak (okoliczności zmieniam, zostawiam istotę):</p>
<p>&#8222;Zachorowałem przewlekle i bardzo źle się czułem. Byłem u jakiegoś lekarza, ale mi nie pomógł. Brałem więc pigułki przeciwbólowe. Znajomi mówili mi, żebym poszedł do innego lekarza. Ja jednak nie wierzyłem w doktorów, nie chciałem iść do spółdzielni lekarskiej, ani szukać innych specjalistów. Prosiłem za to Boga, żeby mnie uzdrowił. Nagle poczułem wewnętrzny zapał do modlitwy o uzdrowienie i zacząłem się gorąco o to modlić, jak nigdy przedtem. I co się okazało? <em>(publiczny płacz)</em>. Tego samego dnia wieczorem przyszła nagle niespodziewanie do mojego domu znajoma znajomego, która okazała się lekarką. Nawet jej nie zwierzałem się, że jestem chory, a ona spojrzała na mnie, domyśliła się, że mi coś dolega, zbadała mnie i zaaplikowała stosowne leki. Po tygodniu byłem już zdrowy.&#8221;</p>
<p>Interwencja Boga czy dowód życiowej bezradności opowiadającego? A może jedno i drugie? Przyznam, że ta wypowiedź wywołała wtedy we mnie uczucie zażenowania. Było mi głupio, że jestem świadkiem tej sceny. Jakoś to jednak wtedy &#8222;łyknąłem&#8221;. Dopiero później zacząłem się zastanawiać, kto tu właściwie zadziałał: Bóg czy diabeł? Zdarzenie to bowiem utwierdziło świadczącego w postawie infantylnej &#8211; jego zdaniem wydarzył się nieomal cud, ale patrząc z boku na jego relację, Bóg zachował się wtedy jak nadopiekuńczy rodzic, który odrabia lekcje za dziecko.</p>
<p>Inny rodzaj świadectwa polega na relacjonowaniu z odpowiednim namaszczeniem swojego tzw. doświadczenia duchowego. Na przykład spotkania z Jezusem, Maryją, Duchem Świętym itp. Swego czasu miałem okazję wysłuchać długiej wypowiedzi nt. &#8222;Moje doświadczenie relacji z Matką Boską&#8221;. Słuchało się tego świetnie, &#8222;świadczący&#8221; mówił z dużą swobodą, przekonaniem o słuszności wypowiadanych słów i pewnością siebie. Przypominało to &#8222;historię pewnej znajomości&#8221;:  najpierw miał z Matką Boską relację dość obojętną, później się to zaczęło zacieśniać, by przerodzić się nawet w pewnego rodzaju zażyłość. &#8222;Świadczący&#8221; miał &#8222;niezłe gadanie&#8221;, więc niektórzy opuszczali salę z wypiekami na twarzy.</p>
<p>Tylko, że kompletnie nie da się tego zweryfikować. Takimi tekstami równie dobrze może sypać święty i mitoman. I chyba znacznie częściej ten drugi&#8230;</p>
<p>Innym wariantem tego rodzaju świadectw są doświadczenia &#8222;postępowania na drodze duchowego rozwoju&#8221;. Delikwent opowiada o swoich przeżyciach, np. jak to przechodzi do &#8222;czwartej komnaty&#8221; modlitwy wewnętrznej według św. Teresy z Awila albo o swoim doświadczeniu &#8222;biernej nocy ciemnej ducha&#8221; Jana od Krzyża. Słyszałem, słyszałem&#8230; Dla mniej ambitnych pozostają dywagacje nad Pismem świętym. Można takie &#8222;świadectwa&#8221; uskuteczniać parami lub grupowo. Religijna blogosfera obfituje w przykłady takich &#8222;wysoce duchowych dialogów&#8221;.</p>
<p>Dlatego książka Hołowni wyróżnia się na tym tle zdecydowanie pozytywnie. Jest konkretna, autor zupełnie nie pisze o sobie, koncentruje się na <strong>uzasadnieniu </strong>swojej wiary i jasności przekazu. Odsyła do konkretnej literatury. Dla młodzieży &#8211; w sam raz.</p>
<p>Duży plus.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/grzekul.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/grzekul.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/grzekul.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/grzekul.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/grzekul.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/grzekul.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/grzekul.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/grzekul.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/grzekul.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/grzekul.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/grzekul.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/grzekul.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/grzekul.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/grzekul.wordpress.com/58/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=grzekul.wordpress.com&amp;blog=18186963&amp;post=58&amp;subd=grzekul&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://grzekul.wordpress.com/2011/01/03/szymon-holownia-bog-zycie-i-tworczosc-o-swiadectwach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/c44b146b668bb3add72c5fbd973163d6?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">grzekul</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
