Archiwum dla Luty 2011
Tzw. rozwój duchowy – kontynuacja
Ciągnę wątek tzw. duchowego rozwoju.
Jest taka książka, którą swoim Szanownym Czytelniczkom i Czytelnikom gorąco polecam: Martin Padovani, Uleczyć zranione uczucia. Można kupić na Allegro za niewielkie pieniądze. Autor jest zarazem księdzem i praktykiem psychoterapeutą. Książka wyrasta z jego doświadczeń pracy z ludźmi. Padovani bierze się za typowe, znane z terapii ludzkie problemy, np. przeżywanie gniewu, poczucie winy, przebaczenie, samoprzebaczenie itp. konfrontując je z nauką chrześcijaństwa. Prowadzi go to do pozytywnego wniosku: religia pomaga człowiekowi. Pomijając aspekty nadprzyrodzone i to, co stanie się po śmierci – przynosi mu osobistą korzyść, pomaga mu stawać się człowiekiem szczęśliwym tu i teraz. Czytaj resztę wpisu »
O tzw. rozwoju duchowym
Honoriusz Balzak napisał powieść nieco wyłamująca się z charakteru jego twórczości: “Lekarz wiejski”. Co to takiego dokładnie - trudno powiedzieć: moralitet, utopia… Pewien lekarz przyjeżdża w górzyste okolice Grenoble i powolną, organiczną pracą stopniowo przyczynia się do poprawy warunków życia mieszkańców: ludzi niewykształconych, ograniczonych i pozbawionych kontaktu z cywilizacją.
Sumienie i jego wyrzuty
W Tygodniku Powszechnym z 6 lutego dość trudna w odbiorze dyskusja o sumieniu. Trudna – ponieważ każdy z dyskutantów (trzech: dwóch filozofów i psycholog) wypowiadał swoje myśli wychodząc z różnych założeń. Dotykali zjawiska niewątpliwie obiektywnego, jakim jest sumienie, opisując je każdy jakoś inaczej.
Ks. Szostek, etyk z KUL-u reprezentował wizję “systemową” – wizję, która ujmuje całość rzeczywistości: kosmos, świat materialny, świat duchowy, człowieka i Boga syntetycznie, w miarę spójny sposób. Prof. Filek, filozof z UJ, patrzył “fenomenologicznie” – jego uwagi wyrastały z namysłu nad podstawowym ludzkim doświadczeniem. Z kolei Ewa Woydyłło dotykała tematu psychologicznie, sięgając do swoich doświadczeń terapeutycznych.
Dyskusja – powtórzę – trudna w odbiorze, niemniej skłania czytelnika do zaangażowania, do postawienia pytania o swoje własne sumienie. Czy go słucham? Czy słyszę głos sumienia, a nie podróby narzuconej mi przez wychowanie, normy społeczne itp? Głos sumienia może brzmieć fałszywie – rozmówcy poruszali też kwestię wychowania dobrego sumienia. Istotnie, czasem może się wydawać, że wiem, w czym postąpiłem źle – tymczasem prawdziwe, niszczące mnie i innych zło pozostaje poza sferą świadomości.
Trudno pisać o sumieniu, bo i temat – jak sumienie – bardzo głęboki i intymny.
Więc na koniec cytat z wypowiedzi Ewy Woydyłło o sześciu najgłębszych wyrzutach sumienia. Lista sześciu podstawowych weryfikacji, które dopadają człowieka.
- Zdrada siebie, sprzeniewierzenie się sobie.
- Zdrada – okłamanie, zaniedbanie, odrzucenie – tych, których kocham.
- Niezadbanie o dobro, którego nie pomnożyłem, ale zaprzepaściłem.
- Nienawiść – gniew, złość, nieumiejętność przebaczenia – tkwiąca we mnie, jak ość w gardle.
- Niekochanie nikogo, uczuciowa jałowość, która może zapanować nawet w małżeństwie.
- Poczucie, że krzywdzę ziemię, że przyczyniam się do brzydoty, robię coś, co plugawi świat wokół mnie.
Sześć win, o których człowiek się często nawet nie zająknie.
O przeżywaniu żałoby
Pierwsze skojarzenie ze słowem “żałoba” to śmierć, czyli utrata bliskiej osoby. Charakterystyczne atrybuty tego stanu to smutek, powaga, spowolnienie, obojętność na sprawy codziennego życia, unikanie zabaw i imprez. Rekwizyty (obecnie bardzo rzadkie) to ciemny ubiór, czarna wstążka, takiż sam krawat itp. Ta forma żałoby jest powszechnie rozumiana i akceptowana.
Tymczasem – i o tym chcę tutaj napisać – żałobę można, a nawet trzeba, przeżywać po utracie każdej ważnej rzeczy, nie tylko śmierci bliskiego człowieka. I znowu: ta utrata też może być związana z osobą, np. rozwód, odejście chłopaka czy wyprowadzenie się dziecka z domu.
